niedziela, 5 czerwca 2011

KTO ZAMORDOWAŁ WŁADYSŁAWA KOJDERA I BOLESŁAWA ŚCIBIORKA ?


Po ucieczce z kraju 21 października 1947 roku Stanisława Mikołajczyka, a 5 listopada 1947 r. Stefana Korbońskiego i innych jego zwolenników za granicę, w Polsce i za granicą ukazało się na temat działalności i prześladowań  Polskiego Stronnictwa Ludowego wiele artykułów w prasie i wydawnictwach  książkowych.

Franciszek Wilk , działacz emigracyjny tego Stronnictwa, w Słowniku biograficznym ofiar terroru PRL  „ Zeszyty Historyczne”, zeszyt nr 6, ss. 8 – 15, wydanych w Paryżu, zestawił Tabelę nr 11, p.t. LISTA CZŁONKÓW PSL Z WOJ. RZESZOWSKIEGO ZAMORDOWANYCH PRZEZ WŁADZE BEZPIECZEŃSTWA 1945 – 1947. Ten zapis znalazł później potwierdzenie w książce Romualda Turkowskiego p.t. Polskie Stronnictwo Ludowe w obronie demokracji 1945 – 1949, Warszawa 1992, ss. 333 – 338. W Tabeli nr 11 zamieszczono 19 nazwisk zamordowanych działaczy PSL z powiatów: Przemyśl, Jarosław, Przeworsk i Łańcut. Do całości listy zamordowanych 19 działaczy odniosę się w osobnym opracowaniu i opublikuje je później. Teraz odniosę się do sprawy zamordowania działacza Stronnictwa Ludowego z Przeworska Władysława Kojdera, umieszczonego na tej tabeli i drugiego działacza z poza tabeli, posła do Krajowej Rady Narodowej Bolesława Ścibiorka, gdyż te dwa morderstwa są ściśle ze sobą związane.

W sprawie śmierci Władysława Kojdera podawane były  w prasie i opracowaniach książkowych różne wersje:

a)     według Stanisława Wójcika, w pracy : „Na 30 lecie wyborów…”, s. 32, odpowiedzialny za mord na Kojderze był ówczesny szef WUBP  w Rzeszowie Władysław Sobczyński, który w tej pracy występuje jako Sobociński. (Łatwiej oskarżyć kogoś o morderstwo niż ustalić  jak się on nazywa - ŁK). Tezę tę potwierdził Stefan Korboński w książce „ W imieniu Kremla…”, s. 48. O śmierci Władysława Kojdera pisali też podobnie: M. Łatyński, St. Łach, St. Dąbrowski, T. Żeńczykowski, S. Pająk i inni.

b)    w „Słowniku biograficznym działaczy ruchu ludowego”, Warszawa 1989 s. 187, na który powołują się G. Ostasz i A. Zagórski w książce „Okręg AK Rzeszów, 1999 r. s. 179, o Władysławie Kojderze napisano:  

Uprowadzony przez funkcjonariuszy rzeszowskiego WUBP i zamordowany 17 września 1945 r. Pochowany w Przeworsku 1 czerwca 1946 r.”
c)     w książce „Polegli w walce o władzę ludową”, K i W Warszawa 1970,        s. 213, opracowanej przez zespól historyków, jest zapis:
Kojder Władysław, ur. 16.02.1902 r. Grzęska, pow. Przeworsk, do 1939 r. czł. ZMW RP „Wici” i SL, w czasie okupacji  czł. SL  „Roch” i BCh, po wyzwoleniu czł. PSL, rolnik, poległ 15.09.1945 r. Świlcza, pow. Rzeszów z rąk nieustalonej bojówki reakcyjnego podziemia.”
d)    najdobitniej napisany został artykuł na stronie internetowej: www.iarchiwum.pl „ Kulisy zbrodni kieleckiej (3) i o zabójstwie Władysława Kojdera przypisując je Władysławowi Sobczyńskiemu:
(-) Znany był ze szczególnego okrucieństwa m.in. to on podczas pracy w UB w Rzeszowie zastrzelił na oczach mieszkańców i rodzimej wsi słynnego działacza PSL Kojdera.”
Nasuwa się w związku z tym pytanie jak to się wszystko ma, do zorganizowanej 31 maja 1992 r. uroczystości w Borze koło Głogowa w powiecie rzeszowskim i odsłonięcie obelisku na skraju lasu w Borze, poświęconego Władysławowi Kojderowi  „w miejscu jego zabicia” ?

Dla zrozumienia całej sprawy i przyczyn dlaczego Władysław Kojder został zabity i przez kogo, trzeba się cofnąć  o pół roku wstecz.

Na konferencji w Jałcie która odbyła się od 4 do 11 lutego 1945 roku  z udziałem Frankina Dalone Roosevelta, prezydenta Sanów Zjednoczonych, Winstona Churchilla, premiera Wielkiej Brytanii i Józefa Stalina , przywódcy ZSRR  ustalono, że w Polsce – w miejsce PKWN, należy powołać Rząd Jedności Narodowej z udziałem przedstawicieli rządu emigracyjnego w Londynie. ( To było już po upadku powstania Warszawskiego ,wywołanego bez uzgodnienia z przywódcami wielkich mocarstw i z rządem emigracyjnym alianci  przestali się liczyć – ŁK). Rząd emigracyjny w Londynie był przeciwny decyzji trzech mocarstw o powołaniu RJN, ale poparł ją Stanisław Mikołajczyk ze swoją ekipą    i wyraził wolę uczestniczenia w nim.

W okresie 17 – 21 czerwca 1945 r. w Moskwie odbyły się w tej sprawie konsultacje przedstawicieli PKWN i rządu emigracyjnego w Londynie z udziałem Stanisława Mikołajczyka. Spotkanie  zakończyło  się podpisaniem porozumienia. 27 czerwca 1945 r. Stanisław Mikołajczyk powrócił do kraju, a wraz z nim Józef Niećko, Władysław Kiernik i inni. W ślad za tym 28 czerwca 1945 r. utworzono w Polsce Rząd Jedności Narodowej – uznany przez Stany Zjednoczone Ameryki, Wielką Brytanię, Związek Radziecki, Hiszpanię, Włochy, Francję i inne państwa. Stany Zjednoczone Ameryki i Wielka Brytania cofnęły wówczas uznanie dla polskiego rządu emigracyjnego w Londynie i przestali się z nim liczyć..

Stanisław Mikołajczyk nie przyjechał jednak do kraju po to, by umacniać istniejący stan, ustanowiony przez PKWN, a liczył głównie na to, że na bazie przedwojennych działaczy NKW (Naczelny Komitet Wykonawczy) SL, konspiracyjnego CKRL (Centralny Komitet Ruchu Ludowego) „Roch”, utworzy nową partie - PSL (Polskie Stronnictwo Ludowe), by odróżnić je wyraźnie od SL (Stronnictwa Ludowego) popierającego program PKWN.

Kierując się tymi założeniami Stanisław Mikołajczyk w dniach 11-12 lipca 1945 r. zorganizował w Krakowie spotkanie swoich zwolenników, ogłosił utworzenie PSL i dokonano wyboru władz naczelnych PSL. Prezesem oczywiście wybrano, mimo jego nieobecności (był chory) nie kwestionowanego Wincentego Witosa. Na pierwszego  wiceprezesa i zastępcę W. Witosa, wybrano Stanisława Mikołajczyka, a na wiceprezesów:  Józefa Niecia i Władysława Kiernika.

Z tak podjętymi jednostronnie decyzjami przez  Stanisława Mikołajczyka, nie zgodzili się miejscowi działacze Stronnictwa Ludowego, mający za sobą bardzo silne zaplecze z okresu okupacji i takich działaczy jak  Władysław Kojder z Przeworska, Andrzej Witos – brat Wincentego, poseł  do Krajowej Rady Narodowej Bolesław Ścibiorek, dr Wiktor Jedliński, adwokat z Jarosławia a równocześnie pełnomocni PKWN na województwo rzeszowskie, Tomasz Sagan, pierwszy starosta w Nisku oraz inni działacze tworzący Bataliony Chłopskie na Rzeszowszczyźnie.

W dniach 15 – 16 września 1945 r. działacze krajowi Stronnictwa  Ludowego zwołali w związku z tym, wspólnie ze Stanisławem Mikołajczykiem i jego grupą drugie spotkanie. Wyrazili zgodę, by stronnictwo przyjęło nazwę , jedną dla wszystkich – PSL i dokonali wyboru pierwszych władz. Wynik wyborów dla miejscowych działaczy nie był zaskakujący. Na Prezesa PSL wybrano dalej człowieka z największym autorytetem w ruchu ludowym Wincentego Witosa,   a na zastępcę W. Witosa i pierwszego wiceprezesa PSL nie St. Mikołajczyka, a miejscowego Działacza Władysława Kojdera z Przeworska, który był znany z tego, że współpracował i z PPR i PPS w okresie okupacji, jak również po wyzwoleniu. Pisze  o tym działacz ruchu ludowego z Niska Tomasz Sagan ps. ” Jesion” w swoje książce „Konspiracja w Notanie. ”

Taki wybór dla Stanisława Mikołajczyka był oczywiście jego osobistą sromotną porażką i całej grupy emigracyjnej. Jak to się stało, dziś już nikt nie powie i trudno ustalić, ale faktem jest bezspornym, że Władysław Kojder wracając z tego Kongresu, z Krakowa do domu w Grzędce, powiat Przeworsk nie dojechał. W drodze powrotnej  przez Rzeszów w niewiadomy sposób mógł być wywabiony z pociągu  we wsi Świlcza koło Rzeszowa i w jej rejonie zamordowany.

Podałem na wstępie różne wersje pisane na temat śmierci Władysława Kojdera. Powtarzane są one przez różnych historyków wymienionych w książce dr Zbigniewa Nawrockiego „Zamiast wolności UB na Rzeszowszczyźnie, str.212,  odsyłacz  nr 117 – Stanisława Wójcika, Stefana Korbońskiego, Marka Łatyńskiego, Stanisława Łacha, Stanisława Dąbrowskiego, B. Otwinowskiego i   J. Żaryna, Romualda Turkowskiego i Franciszka Wilka – ze wskazaniem na UB, że to Urząd Bezpieczeństwa  dokonał  mordu na Władysławie Kojderze.

Pan dr Zbigniew Nawrocki, będąc Naczelnikiem Wydziału w Oddziale Delegatury Urzędu  Ochrony Państwa w Rzeszowie, na str.212 omawianej książki w odsyłaczu 117, na temat osób zamordowanych, wymienionych w  Tabeli nr 11,  napisał  wyraźnie, że (…) „ W zasobach DUOP w Rzeszowie autor nie odnalazł   materiałów dokumentujących i potwierdzających owe morderstwa”.

Nie przeszkadzało to jednak osobom chorym alergicznie na samą myśl o UB, zorganizować 31 maja 1992 r. uroczystego odsłonięcia na skraju lasu w Borze koło Głogowa obelisku w „pobliżu miejsca”, w którym zamordowany został 17 września 1945 r. Władysław Kojder i  obarczyć kolejny raz tym morderstwem Urząd Bezpieczeństwa w Rzeszowie. Podstaw i dokumentów nie ma żadnych na to, że to tam Właysław Kojder został zabity. Rzecz jednak jest nie w zabiciu, gdzie i kogo, ale okazja ( nie ważne ,że nieprawdziwa) do publicznej nagonki, nagłośnionej uroczystością, obeliskiem i trwałym  zapisem, że tej zbrodni dokonali funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa. Nie jest tajemnicą, że w latach 1991 – 1992, tj. zaraz po  euforii  zwycięstwa „Solidarności”, odżyła nie tylko sprawa Władysława Kojdera, ale gdziekolwiek znaleziono w ziemi jakąś kość ludzką, to organizowano z wielka pompą uroczystości  i bez żadnych skrupułów przypisywano UB. Tak było w Mielcu, Rzeszowie, Jarosławiu i w innych miastach.

Prawda o morderstwie Władysława Kojdera jest zupełnie inna. Urząd Bezpieczeństwa w żadnym wypadku nie był zainteresowany likwidacją działacza tej miary co Władysław Kojder – przeciwnik Stanisława Mikołajczyka. Takie chwyty – po niżej pasa - chociaż nie mają uzasadnienia i logiki, to dla szumu i propagandy w określonym czasie przynoszą określony efekt. Przygotowane były ustawy lustracyjne i inne posunięcia polityczne w stosunku do określonych osób z okresu PRL i trzeba było przygotować odpowiednio grunt nienawiści do wszystkiego co było w  okresie PRL, a przede wszystkim wpoić nienawiść do funkcjonariuszy Urzędów Bezpieczeństwa.
         
          Władysław Kojder  był w ekipie działaczy razem z dr Wiktorem Jedlińskim, ówczesnym pełnomocnikiem PKWN na województwo rzeszowskie i przewodniczącym Wojewódzkiej Rady Narodowej w Rzeszowie. Wraz ze swoim bratem Stanisławem, komendantem Straży  Chłopskiej i BCh popierał stanowisko Wincentego Witosa i jego brata Andrzeja, będącego we władzach PKWN.

Władysława Kojdera zabiło nie UB a polskie podziemie, popierające Stanisława Mikołajczyka po tym, gdy wybrano go na zastępcę W. Witosa i  pierwszego wiceprezesa PSL ,a nie Stanisława Mikołajczyka. I nie prawdą jest, że W. Kojder uprowadzony został ze swojej wsi  Grzęska. Jaki sens byłby (obojętnie kto by to robił), by wieźć go lub prowadzić  z Grzęski, do Świlczy i tu zamordować? Jego uprowadzono w Świlczy z pociągu, gdy wracał z Krakowa i w rejonie Świlczy zamordowano. Nie jest tajemnicą, że w tym rejonie – od Świlczy, Bratkowic  do  Głogowa – działała w tym czasie zbrojna grupa AK pod dowództwem Franciszka Rejmana ps. „Bicz”. Podobnie jak inne grupy zbrojne AK  podlegała Inspektoratowi AK w Rzeszowie, który bojkotował też mobilizację młodzieży do 2 Armii Wojska Polskiego. W Sokołowie np. w drodze zbrojnego ataku rozgoniono zgrupowaną tam młodzież do armii i zabito w zasadzce kilku milicjantów roznoszących wezwania mobilizacyjne.

Franciszek Rejman właśnie w tym  rejonie uśmiercił nie jednego chłopa z PPR i SL, ale w opracowanych obecnie materiach o działalności AK i WIN w Inspektoracie Rzeszów nie figuruje. W prasie bowiem podaje się, ze WiN nie była organizacją zbrojną, bo na czele jej stali nie komendanci tylko prezesi, ale nie cywile tylko oficerowie. Mordy, których dokonał „Bicz” nie pasują do wersji  dzisiejszej , że działał w samoobronie i być  może nikt nie chce nim się chwalić, bo na dzisiejsze czasy to sprawa krępująca.

Z morderstwem  Władysława Kojdera związane jest ściśle zabójstwo drugiego działacza ludowego, który zagrażał  Stanisławowi Mikołajczykowi – Bronisława Ścibiorka, posła do Krajowej  Rady Narodowej i Sekretarza NKW PSL. Ten uśmiercony został nie długo po W. Kojderze , bo 5 grudnia 1945 r.

Otóż po zamordowaniu Władysława Kojdera, zgodnie z zasadami statutowymi, powinien się odbyć Kongres Stronnictwa  w celu dokonania wyboru kogoś na miejsce zabitego. Dla St. Mikołajczyka był to taki sam nierozwiązany problem  jak z Kojderem. Na  planowanym w styczniu 1946r. kongresie PSL  może być wybrany na zastępcę W. Witosa nie St. Mikołajczyk ,   a znów miejscowy aktywny działacz Bolesław Ścibiorek, ur.22.03.1906 r. Łazów, pow. Brzeziny w woj. Łódzkim. Do 1939 r. członek NKW SL, Sekretarz Zarządu Głównego ZMW RP „Wici”, w czasie okupacji czł. SL, „Roch” i BCh, po wyzwoleniu  Sekretarz NKW PSL i poseł do Krajowej Rady Narodowej. By problem rozwiązać i wykluczyć go z wyboru, należało zrobić z nim to samo, co zrobiono z Władysławem Kojderem. Rzecz wydaje się nieprawdopodobna, ale tak się stało. Dnia 5 grudnia 1945 r. poseł do KRN i Sekretarz NKW PSL Bolesław Ścibiorek został zamordowany.

Zabójstwo posła Bolesława  Ścibiorka -  mimo, że nie był on zwolennikiem Stanisława Mikołajczyka, to właśnie najbardziej wykorzystywał jego śmierć  Mikołajczyk. Z  jego strony ta sprawa była najbardziej nagłaśniana różnymi formami. Tym zabójstwem obarczył oczywiście  organa bezpieczeństwa  i z trybuny sejmowej domagał się powołania specjalnej komisji śledczej. Po odrzuceniu wniosku, jeszcze bardziej atakował ministra resortu Bezpieczeństwa Publicznego - Stanisława Radkiewicza. Minister dwoił się i troił, ale w takiej sytuacji ( bez ujęcia sprawców) nic to nie dawało, a Stanisław Mikołajczyk swój cel osiągnął. Po wyeliminowaniu swoich dwóch rywali droga do kierowania całym Stronnictwem była otwarta.

W dniach 19 – 22 stycznia 1946 roku odbył się w Warszawie I Kongres PSL, na którym wybrany zostaje na prezesa Stronnictwa, już nie kto inny tylko Stanisław Mikołajczyk, teraz faktyczny władca całego PSL  i wicepremier rządu Rzeczypospolitej.

Dla Ministra Stanisława Radkiewicza i całego aparatu, wykrycie sprawców, było sprawą honorową. W odróżnieniu od dzisiejszej techniki i możliwości, a także sprawy gen. Papały i zabójstwa Olewnika, ówczesny aparat kontrwywiadu lepiej sobie z tym poradził i sprawcy zostali szybko wykryci. Jest o tym informacja w dwóch źródłach.

Tygodnik Ministerstwa Spraw Wewnętrznych „ W Służbie Narodu” Nr  3 (1557) z dnia 15 stycznia 1984 r. w kolumnie 40 lat MO i SB, poświęconej wydarzeniom czterdziestolecia,  napisał:
… 05.12.1945 r. banda „Orszy” zamordowała posła do KRN  i sekretarza ZG ZMW RP „Wici” Bolesława  Ścibiorka.”

Książka „W obronie władzy ludowej 1944 – 1952”, wyd. RSW „Książka, Prasa,  Ruch”, Warszawa 1985 r., s.72 – praca zbiorowa pod redakcją naukową  Tadeusza Walichniowskiego, zawiera następującą treść :
„….11 listopada 1946 r. – przed Wojskowym Sądem Okręgowym w Warszawie odbył się proces członków grupy sabotażowo – dywersyjnej „Orszy”, morderców m. in.  posła KRN Bolesława Ścibiorka. Wyrokiem Sądu dwaj główni oskarżeni zostali skazani na karę  śmierci,  a czterech pozostałych na kary od 5 do 10 lat pozbawienia wolności.”

W świetle tych faktów nasuwa się pytanie, czyżby historycy ci w Paryżu, Londynie i w kraju, tak skwapliwie przypisujący konkretnie te dwa morderstwa,   Władysława Kojdera i Bolesława Ścibiorka  organom bezpieczeństwa,  nie czytali tych historycznych źródeł o zjazdach,  kongresach PSL i o zabójcach tych dwóch wybitnych polityków lewicowych ?

Niewątpliwie czytali i słyszeli, bo o sprawcach zabójstwa pisała i prasa, ale łatwiej jest – nawet znając prawdę – przemilczeć ją aniżeli sprostować, bowiem mniej istotna jest tu prawda, w porównaniu z tym, co trzeba dołożyć ubekom.

Przedstawiłem już wcześniej nazwiska polityków z kraju i będących za granicą, którzy te dwa morderstwa, bez żadnych dowodów przypisują organom bezpieczeństwa. W ich publikacjach nie pojawiają się nawet najmniejsze  wątpliwości co do tych morderstw, tylko zdecydowanie wskazują, że ich sprawcami były Urzędy Bezpieczeństwa Publicznego . Dla przykładu zacytuję fragment z książki - praca zbiorowa pod redakcją prof. Barbary Otwinowskiej i prof. Jana Żaryna  - pt. „Polacy wobec przemocy 1944 – 1956, WBP w Rzeszowie – A.74830,s.97,98:
„…Już we wrześniu 1945 r. PPR nie mogąc poradzić sobie z przeciwnikiem posiadającym poparcie społeczne, sięgnęła po broń polityczną. Najpierw zginął Władysław Kojder, członek  NKW PSL i prezes Oddziału Stronnictwa w Przeworsku. W grudniu UB zamordowało Bolesława Ścibiorka – zastępcę sekretarza generalnego całej partii. Jak słusznie pisze Krystyna Kersten  „Mordy skrytobójcze podsycały napięcie i przesuwały płaszczyznę konfliktu między PSL i PPR z politycznej na terrorystyczną.”

Otóż panowie historycy i profesorowie. Wy wszyscy „słusznie piszecie” wraz z Krystyną Kersten, tylko to nie ma nic wspólnego z faktami. Przekręcacie je i piszecie nie tak jak było, a fałszujecie historię i oszukujecie ludzi, którzy tych spraw nie znają. Nie wszyscy w Polsce zajmują się historią. To nie służy żadnej historii. To jest opluwanie, równające się akcją „O” (opluskwianie), zaczęte przez WiN w okresie Referendum Ludowego 30 czerwca 1946r., które trwa do dziś , poprzez lustrację, wystawy TWARZE BEZPIEKI, i to nie ma nic wspólnego z historią. Brak Wam odwagi by przyznać się do błędów i sprostować je. Przypomnę więc  słowa Tadeusza Boy Żeleńskiego „ Profesor szybciej się przyzna do kradzieży niż do pomyłki.”

                                                                             Mjr Łukasz Kuźmicz

9 komentarzy:

  1. Niestety, trudno to wspaniałe dzieło uznać za wiarygodne. Faktem bezpornym jest to że Włądysłąw Kojder do domu dotarł i że został uprowadzony z niego. Faktem jest także, że jego zwmasakrowane zwłoki znaleziono w Rudnej. A to oznacza, delikatnie mówiąć, że konstrukcja autora mając pozór logiki nie zgadza się w szczególach. Dlaczego zatem mam poważnie traktować jej główną tezę???

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak do tez autora ma się fakt, że do dziś żyją naoczni świadkowie uprowadzenia Władysława Kojdra z domu w Grzęsce?

    OdpowiedzUsuń
  3. Ośle historyku.Do morderstwa Ścibiorka w latach 90 przyznał się UBek z Łodzi więc nie pisz głupot!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeżeli potrzeba potwierdzenia zajrzyj tutaj!!!http://pl.wikipedia.org/wiki/Bolesław Panek

    OdpowiedzUsuń
  5. Nawet nie można sie ustosunkować do komentarza piszącego pod zakryciem mjr. Łukasz.Znane są metody działań UB np likwidacja
    oddziału "Bartka" i wyczyny ps.pepeszki i jego komendanta .Nie bede się tu rozpisywał bo kto chce może i w internecie do tego dotrzeć. Po zabiciu w Szyszkach "Roja" co zrobiono z jego zwłokami! Otóż mściwość i żmijowate podstępy były w naturze UB. W roku 1945 B.Bierut i klika stale byli w otoczeniu Oficerów NKWD co nawet widac na PKF.PKWN był pierwym naczalstwem pod ścisłą kontrolą ZSRR -iNIELEGALNY!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ścibiorek przed wojną ukończył seminarium nauczycielskie. Pracował jako nauczyciel w Konstantynowie pod Łodzią, później w Jeżowie, dokąd został dyscyplinarnie przeniesiony za działalność w Związku Młodzieży Wiejskiej "Wici" - przez kilka lat był prezesem zarządu wojewódzkiego tej organizacji.
    Po śmierci B. Ścibiorka prawe skrzydło PSL poprowadziło w całym kraju intensywną kampanię insynuowania władzom bezpieczeństwa udziału w morderstwach działaczy PSL albo wręcz dokonywania takich morderstw. Wysuwane były w tym duchu interpelacje poselskie. Również podziemna organizacja WIN rozwinęła identyczną kampanię. W parlamencie angielskim minister [Ernest] Bevin złożył oświadczenie niedwuznacznie obciążające władze bezpieczeństwa odpowiedzialnością za mord na osobie Ścibiorka. Amerykański minister p. [James F.] Byrnes oświadczył, że „ostatnie raporty wskazują na to, że w Polsce dokonano szeregu morderstw, których ofiarą padli również wybitni członkowie partyj politycznych... Jest pożałowania godne, że polskie władze bezpieczeństwa wydają się być w to zamieszane”.
    Tymczasem podjęte w latach 40-tych śledztwo wykazało, że rozkaz dokonania mordu wydał Wacław Kucikiewicz "Orsza" - żołnierz AK nadal pozostający w podziemiu. Wykonawcą wyroku był Władysław Baran. Barana zabiła milicja podczas zabawy we wsi Białynina. Wcześniej był milicjantem - wstąpił do MO prawdopodobnie na polecenie przełożonych z podziemia. Zwalniając się z milicji, zatrzymał służbowy pistolet - i odtąd był poszukiwany. Kucikiewicz („Orsza”) nie został aresztowany, gdyż wcześniej zabił go Jan Chlebowski, który został w kwietniu lub maju 1950 r. zatrzymany za posiadanie broni. W trakcie sprawy - śledztwa opowiedział, że należał do bandy »Orszy « Kucikowicza. Mówił, że dokonali napadu na konwojentów i zabrali pieniądze, które »Orsza « podzielił niesprawiedliwie. Wtedy Chlebowski miał się zdenerwować i zastrzelił »Orszę. (Skazano go na 12 lat).
    Hieronim Królikowski, w 1946 r. miał 34 lata, był nauczycielem gimnazjalnym. W czasie wojny Ścibiorek wciągnął go do Batalionów Chłopskich. Zeznał on:
    „Znałem też Wacława Kucikiewicza "Orszę". Działał w AK obwodu skierniewickiego. Był bardzo niezdyscyplinowany - walczył z Niemcami, ale też napadał na chłopów i ich grabił. Postanowiono go zlikwidować. Nie udało się. Ścibiorek wiedział o jego działalności. Zapowiedział mu, że jeśli pojawi się na naszym terenie, zostanie zlikwidowany. Od tej pory "Orsza" go znienawidził”.
    Dodać jeszcze można, że Kucikiewicz z żoną Heleną, prowadzili po wojnie sklep. Wiedziano, że tym w dzień handlował co w nocy ukradł. W śledztwie zeznała: . „W 1942 r. między moim mężem a Ścibiorkiem powstała nienawiść. Następnie mąż wystąpił z organizacji, w której był Ścibiorek (BCh), wstąpił do oddziału dywersyjnego organizacji AK, gdzie objął stanowisko dowódcy oddziału dywersyjnego pod pseudonimem »Orsza « (...).
    Uzupełnić należy, że Ścibiorek znał się osobiście z pierwszym po wojnie I sekretarzem PPR w woj. Łódzkim I.L. Sowinskim. Miał dobre kontakty z Moczarem, szefem WUBP w Łodzi. (...) O tym, że w PSL były „przepychanki” o kierownictwo i „opcje”, to też fakt. NATOMIAST: W latach 90-tych, ze znanych wszystkim względów wznowiono dochodzenie w sprawie zabójstwa B. Ścibiorka. Po kilku latach, w sierpniu 1995 r., PROKURATURA UMORZYŁA POSTĘPOWANIE. Uzasadnienie: WOBEC POWAGI RZECZY OSĄDZONEJ Oznacza to, że wyrok wydany w latach 40. skazywał rzeczywistych sprawców mordu. Tym samym odrzucono wersję PSL, że za mordem stał Urząd Bezpieczeństwa. Podkreślę, że w roku 1995 nie funkcjonowały już organy PRL.
    J. Sadulak
    .

    OdpowiedzUsuń
  7. W związku z tą dyskusją muszę coś dodać.
    W 1984 r. Maria Turlejska opublikowała w drugim obiegu (pod pseudonimem Łukasz Socha) książkę „Te pokolenia żałobami czarne...”. Powtórzyła w niej wersję opozycyjną, wzbogacając ją o nowe szczegóły: „Dziś nie ulega chyba wątpliwości, że grupę »Orsza « zorganizowały władze bezpieczeństwa w Skierniewicach w celu zabójstwa Ścibiorka, który wtedy był nauczycielem w miejscowości koło Skierniewic. Wiadomo nam o przyznaniu się do udziału w morderstwie jednego z członków grupy (pracującego w łódzkim UB), który 20 lat później opowiedział o tym po pijanemu; był wówczas kurierem dyplomatycznym w MSZ”.

    Gdy więc w latach 90 (czyli już w czasie III RP) Główna Komisja Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu wznowiła śledztwo w sprawie zabójstwa Ścibiorka, postanowiła też zasięgnąć informacji u pani profesor. Turlejska stwierdziła, że nie zna żadnych szczegółów - coś kiedyś usłyszała od Ignacego Logi-Sowińskiego, który po wojnie był pierwszym sekretarzem PPR w Łodzi.
    Może coś niecoś I.L Sowiński zapamiętał z tego co miał zeznać wspominany tu Panek. Bo Panek oskarżał przed sądem "Orszę" w podobny sposób jak inni jego podwładni : "Mówił nam, że Ścibiorek jest komunistą, że celowo wstąpił do PSL, żeby tam bruździć, donosić bezpieczeństwu, co się w PSL robi, że Ścibiorek w swoich przemówieniach nazywa NSZ-owców i AK-owców bandytami, Ścibiorek jest człowiekiem mocno niebezpiecznym dla PSL i podziemnych organizacji, że gdyby doszedł do władzy w PSL, to działałby na szkodę naszą - to jest organizacji nielegalnych na terenie kraju. Mówiono nam, że Ścibiorek jako komunista kontaktował się z Moskwą, że starał się spowodować rozłam w PSL, że jest posłem z ramienia PSL, ale nie popiera polityki PSL-u, tylko politykę PPR i PPS - ściśle współpracuje z Rządem Jedności Narodowej i donosi wszystko władzom bezpieczeństwa. (...) Po zabójstwie Ścibiorka Kucikiewicz mówił do Barana, Płońskiego i mnie, że sprawa rozwija się pomyślnie, że winę morderstwa PSL zwaliło na bezpieczeństwo".
    To, że tak Kucikiewicz gadał, to nic jeszcze nie musi oznaczać. Być może chciał uzasadnić ideą załatwienie swej prywatnej sprawy. Tak należy przypuszczać, i nikt już nie dowie się, dlaczego Kucikiewicz tak uzasadniał.
    Co napisała Kersten to nie wiem. Może powtarzała za Turlejską, podobnie jak Wikipedia.
    J. Sadulak

    OdpowiedzUsuń
  8. "Podkreślę, że w roku 1995 nie funkcjonowały już organy PRL"....Z której beczki po kapuście cię wypuścili człowieku? Do dzisiejszego dnia pracują w Sądownictwie ludzie którzy podpisali lojalki z SB,Sędziowie ,Prokuratorzy itd.Współoskarżony w procesie pochowany 3 maja 2013 roku Władysław Rosiński szczegółowo opowiadał przygotowanie do w/w procesu,tj.codzienne bicie po kilka godzin,wyrwane paznokcie ,opalane spirytusem nogi,kąpiele w lodowatej wodzie,to wszystko działo się w areszcie na Koszykowej w Warszawie , pilnowali ich francuscy komuniści aby nie było możliwości kontaktu z innymi więźniami ,5 dni przed procesem znów dostał lanie po piętach profilaktycznie żeby nie zapomniał ,w dzień procesu wszedł do jego celi oficer i rzekł -Rosiński przyznaj się bo kula łeb po sprawie czeka.Nikogo z Was nie dziwi, że już tego samego dnia rozstrzelano Panka i Płońskiego bez możliwości apelacji czy też skorzystanie z prawa łaski?Proces był sfingowany ,chodziło o popłoszenie PSL,a te młode wtedy chłopaki to zwyczajne "kozły ofiarne" wykorzystane przez ekipę Moczara!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Człowieku! Jak ty na „człowieku” to i ja na „człowieku”. Nie umiesz czytać ze zrozumieniem, czy co. Ja nie piszę o żadnej PRL-owskiej komisji czy prokuraturze z lat 90-tych. Działająca w latach 90-tych (czyli już za czasów rządów „Solidarnościowych") Komisja Badania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu miała również za cel unieważnic wyroki wydane przez władze PRL-owskie. To była już komisja utworzona, czy tez zmieniona przez władze "Solidarnościowe". Czy to jest zrozumiałe czy nie? Jeśli tak to dalej. W omawianym przypadku wspomniana "Komisja....." chciała uniewaznić PRL-owski wyrok uznający Kucikiewicza winnym zamordowania Ścibiorka. Kucikiewicz czyli "Orsza" juz nie żył bo wcześniej zabił go kumpel z jego "organizacji", gdyż szef (Orsza) miał niesprawiedliwie dzielić łupy. Jeśli nie mamy dalej kłopotów ze zrozumieniem, to dalej. Prokuratura w 1995 to też prokuratura "Solidarnościowa", a gadanie, że nie była ona lojalna wobec nowych rządów, czyli "Solidarnościowych" jest niedorzecznoscią. Czas IV RP dokładnie pokazał, ze jest ona usłużna i dyspozycyjna wobec władzy tak jak prokuratora PRL-owska była zawsze dyspozycyjna wobec władz PRL-owskich. Jeśli człowieku to negujesz to przestań czytać. I własnie ta (nazwijmy ją) Solidarnościowa Prokuratura, po dochodzeniu, stwierdziła (przetłumaczę, żeby było zrozumiałe) iż w tamtych latach PRL-owski sąd właściwie rozpatrzył sprawę zabójstwa Ścibiorka. I jeszcze jedno człowieku. Nie zaprzeczam, że w tamtych latach stosowano takie metody jak opisujesz. Podobne też stosowali Amerykanie w Guantanamo a chyba i jak robili sobie u nas przerwę w podróży. Ale po pierwsze: Solidarnościowa Prokuratura nie opierała sie tylko na PRL-owskich papierach. O niektórych (bo nie można tu pisać książki) wspominałem. Nie mam czasu szperać, ale chyba rozmawiała nawet z żoną Kucikiewicza. I właśnie ta Prokuratura Solidarnościowa w sierpniu 1995r,mogę dodać - z bólem serca -, ale stwierdza, że umarza sprawę czyli stwierdza, że wyrok wydany w latach 40tych skazywał rzeczywistych sprawców mordu. To, ze ktoś opowiada, ze go tam męczono, niczego, albo (ostrożniej) wszystkiego nie przesądza. Idź człowieku na sprawe cywilną i posłuchaj jednej strony. Słuchasz i bolejesz nad jego krzywdą. Za chwilę zabiera głos druga strona a ty człowieku wtedy myslisz. No to jednak on ma rację. Itd. Itp. W latach 90-tych, a wiec już za rządów Solidarności rozpatrzono wszystkie lub prawie wszystkie sprawy z tamtego okresu. Szacuje, że 99,99% dawnych wyroków zostało anulowanych. Wystarczyło, ze ktoś krzyczał dawniej "precz z komuną", a potem zabijał również kobiety i dzieci czy chłopów do żadnej partii i organizacji nie należących, ale bo tak było wygodniej, lub sąsiad na sąsiada poskarżył się. To się nie liczyło. Ważne, ze od czasu do czasy krzyknął sobie precz z komuną.To tak jakby wszystkich blondynów wsadzać do więzienia a brunetów wysyłać na wczasy pod palmami. A teraz człowieku na zakończenie. Wobec powyższego sprawa winnych śmierci Ścibiorka jest dla mnie jasna. Po drugie. Po jakiego diabła PRL-owcy mieli by zabijać Ścibiorka, który z nimi utrzymywał kontakty. Święty Boże, nawet z Moczarem. Po trzecie. Tego ja nie wiem i już chyba nikt taki nie żyje co wie. Powody zabicia dla mnie nie są rozstrzygnięte. Czy to co opowiadał Kucikiewicz na Ścibiorka, ze ten chce dążyć do rozbicia PSL to pochodziło gdzieś "z góry", czy też on sam wymyślił by uzasadnić swoją decyzję zabicia człowieka, którego nie cierpiał a nawet bał się, że Ścibiorek spełni groźbę, że doniesie o jego czynach. Po czwarte, ale to już do ciebie człowieku. Watpię czy ty człowieku zrozumiałeś co ja tu napisałem.

      Usuń