czwartek, 17 listopada 2011

Zbrodnie komunistyczne powiązane z ludobójstwem.

Szanowni Państwo, drodzy Czytelnicy, funkcjonariusze służb specjalnych, urzędnicy państwowi wszystkich szczebli.

Zostałem oskarżony przez IPN w Rzeszowie o to, że będąc funkcjonariuszem państwa komunistycznego popełniłem 197 zbrodni komunistycznych powiązanych z ludobójstwem.


Pominę fakt, że nie zarzuca mi się uderzenia kogoś, nie mówiąc już o pobiciu lub zabiciu chociażby jednej osoby, ale oskarża się mnie o ludobójstwo. Bardzo to ciekawa interpretacja prawa. Wydaje się być możliwa do zastosowania wobec każdego obywatela.

Informację o skierowaniu przez IPN aktu oskarżenia zamieściła również gazeta codzienna NOWINY. Wywołany zostałem  w tej sytuacji do publicznej debaty, w związku z powyższym przedstawiam co następuje.

Po pierwsze, oskarżony jestem za okres od 11 maja 1946 r. do 1 marca 1948 r., jako funkcjonariusz państwa komunistycznego ! W tym okresie Ustawą z dnia 21 lipca 1944r.Krajowa Rada Narodowa  powołała Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego, o czym obwieszczał Dziennik Ustaw Rzeczpospolitej Polskiej Nr 1 z dnia 13 sierpnia 1944 r. Rzeczpospolita Polska powstała w wyniku porozumień Jałtańskich, zawartych pomiędzy USA, Wielką Brytanią i ZSRR. Można się z tym zgadzać lub nie, ale faktem jest, że po dramatycznym Powstaniu Warszawskim rządy Wielkiej Brytanii i USA wycofały uznanie polskiemu Rządowi Emigracyjnemu w Londynie, a uznały te mocarstwa Rząd Jedności Narodowej  z udziałem Stanisława Mikołajczyka, jako wicepremiera tego rządu. Kto zatem zdaniem IPN powołał „rząd komunistyczny” i gdzie znajdują się jakiekolwiek dokumenty mówiące o powołaniu takiego państwa i rządu ? W sierpniu 1944r. cała Polska była jeszcze pod okupacją niemiecką, były obozy koncentracyjne, w których ginęli codziennie Polacy i każda godzina była dla nich na wagę złota. Wielka Brytania i USA w takiej dramatycznej sytuacji działań wojennych podpisały traktat, na mocy którego powołano Rzeczpospolitą Polską. Zdaniem prokuratora IPN w Rzeszowie (jak rozumiem) powinienem wówczas jako 22-latek wypowiedzieć jednoosobowo wojnę Stanom Zjednoczonym Ameryki Północnej oraz Wielkiej Brytanii, gdyż to one udzieliły poparcia Rzeczpospolitej Polskiej i powołanemu rządowi oraz doprowadziły do jego powstania.

Ani Stany Zjednoczone, ani też Wielka Brytania oraz Wincenty Witos, Stanisław Mikołajczyk, Stanisław Grabski i inni wybitni członkowie Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej, powołanego w czerwcu 1945 roku nie informowali, że razem z USA i Wielką Brytanią powołują państwo komunistyczne ! Powołanie Rzeczpospolitej Polskiej i rządu odbyło się (jak informuje Wikipedia) 29 czerwca 1945 roku Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej został uznany przez Szwecję i Francję, 5 lipca przez USA i Wielką Brytanię, uznawały go także inne państwa koalicji antyhitlerowskiej, m. in. Chiny, Włochy, Kanada…, a następnie  podpisał Kartę Narodów Zjednoczonych, przez co Polska stała się członkiem założycielem ONZ. Będąc zatem 22 latkiem, mając taką wiedzę zdaniem prokuratora IPN powinienem przeciwstawić się USA, Wielkiej Brytanii, Francji, Szwecji, Chinom, Kanadzie i ONZ, a co za tym idzie odmówić pracy dla rządu polskiego powołanego w trakcie działań wojennych i trwającej jeszcze okupacji hitlerowskiej. Dziś dowiaduję się, że byłem funkcjonariuszem państwa komunistycznego. Prokurator IPN powinien zatem oskarżyć najpierw Prezydenta USA, Premiera Wielkiej Brytanii i Premierów tych wielkich mocarstw o powołanie państwa komunistycznego (choć nie ma nawet takich dokumentów i faktów), a dopiero po udowodnieniu tym osobom  (włącznie ze Stanisławem Mikołajczykiem i Wincentym Witosem) oskarżyć Łukasza Kuźmicza, który został jedynie zatrudniony do jednego z urzędów tworzonych w warunkach wojennych  przez ten rząd.

Obecnie zatrudnieni funkcjonariusze służb specjalnych i urzędnicy państwowi, pracują w przekonaniu, w jakim ja byłem, że pracuję w legalnie powołanym państwie, uznanym przez mocarstwa i będącym członkiem - założycielem Organizacji Narodów Zjednoczonych. Dzisiejsi funkcjonariusze i urzędnicy państwowi wiedzą, że pracują w demokratycznym państwie, należącym do Unii Europejskiej. Dowiedzieć się jednak mogą za ponad 60 lat, że działali dla państwa totalitarnego (o czym w Parlamencie Europejskim mówił  o. Tadeusz Rydzyk http://wpolityce.pl/artykuly/11480-znow-kompromitacja-ojciec-rydzyk-mial-prawo-nazwac-nasz-kraj-totalitarnym , a brat Prezydenta Państwa Lecha Kaczyńskiego, były Premier RP Jarosław Kaczyński oświadcza, że obecnie Polska jest kondominium niemiecko – rosyjskim http://wpolityce.pl/czytelnia/1516-kaczynski-kondominium-rosyjsko-niemieckie-w-polsce-po-sld-i-psd-oburzone-zwoluja-konferencje-wszyscy-przeciw-pis . Oznacza to w myśl tych stwierdzeń i oświadczeń na forum międzynarodowym i krajowym, że obecni funkcjonariusze służb mundurowych, specjalnych i urzędnicy państwowi mogą stanąć pod oskarżeniem za udział w państwie totalitarnym i działaniu na rzecz Niemiec i Rosji. Nie jest to bynajmniej żart, ale przyjęta przez IPN logika postępowania i procedowania wskazuje na właśnie takie wsteczne przeinaczanie stanu faktycznego.

Będąc funkcjonariuszem legalnego państwa, uznanego przez mocarstwa i członka ONZ, działałem na rzecz państwa polskiego. Innego nie było. Udzielenie poparcia Tymczasowemu Rządowi Jedności Narodowej, a wycofanie poparcia dla Rządu Emigracyjnego, było jasnym komunikatem dla wszystkich Polaków, urzędników i funkcjonariuszy. Opowiadanie dzisiaj, że działałem jako funkcjonariusz państwa komunistycznego w latach 1946 – 1948 jest moim zdaniem kpiną z prawa i obrazą prawa oraz obrazą państwa polskiego.


Należy dodać, że znienawidzony przez Instytut Pamięci Narodowej PRL został powołany 22 lipca 1952 roku. Ja oskarżony jestem za prace w urzędzie państwowym w latach 1946 r. – 1948 r.

W następnych informacjach przedstawię, jakie wnioski dowodowe złożyłem do IPN w sprawie fałszowania faktów  i „dowodów”, przypisywanych mi bez pokrycia.

czwartek, 13 października 2011

Dowody na fałszerstwa IPN.

Łukasz Kuźmicz                       Rzeszów dnia 04 październik 2011r.
ul. B. Krzywoustego 6/56
35-077 Rzeszów


                                Instytut Pamięci Narodowej
                                Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni
                                Przeciwko Narodowi Polskiemu w Rzeszowie.
                                ul. Słowackiego 18
                                35-060 Rzeszów

Dotyczy spraw: S 22/10/Zk oraz S 23/01/Zk


WNIOSEK DOWODOWY PODEJRZANEGO

         Składam wniosek o wyłączenie z akt spraw mnie dotyczących S 22/10/Zk oraz S 23/01/Zk niżej wyszczególnionych materiałów. 

UZASADNIENIE
     Ze sprawy powinny być wyłączone dokumenty, których nie sporządzałem            i nie dotyczą mnie. Są to następujące materiały:
1.     W Protokole oględzin rzeczy (Karta 341, tom II), prok. M. Puzanowski napisał: „ Postanowiono skserować i dołączyć do akt przedmiotowej sprawy wszystkie dokumenty sporządzone przez Łukasza Kuźmicza, akt oskarżenia, protokół rozprawy, rewizje, pismo Weroniki Zając, postanowienie Zgromadzenia Sędziów NSW z dnia 16.01.1957 r., wniosek rewizyjny Naczelnej Prokuratury  Wojskowej, rewizja nadzwyczajna Ministra Sprawiedliwości, orzeczenie.”

Otóż nie prawdą jest, że ja sporządziłem akt oskarżenia na Jana Prędkiewicza i pozostałe 22 osoby . Akt oskarżenia sporządzony został   30 marca 1948 r. i podpisany przez  St. Oficera Śledczego chor. Stefana Stępnia, szefa PUBP w Jarosławiu por. Józefa  Stopkę i Naczelnika Wydziału Śledczego WUBP w Rzeszowie por. Franciszka Zawadzkiego. (Karty od 379 do 390). Z dniem 01 marca 1948 r. przeniesiony zostałem do pracy w WUBP w Rzeszowie.
Sprawą  likwidacji organizacji WiN w powiecie jarosławskim i aresztowaniem jej członków, nie można obciążać wyłącznie funkcjonariuszy i szefa PUBP w Jarosławiu, gdyż całą operację: aresztowania i śledztwo prowadzone były bezpośrednio przez WUBP w Rzeszowie, a pracownicy PUBP i ja osobiście tylko częściowo włączeni byliśmy do sprawy. Świadczy o tym fakt (Karta 331, tom II), że głównego oskarżonego w procesie Jana Prędkiewicza dnia 03.10.1947 r. zatrzymało dwóch funkcjonariuszy WUBP w Rzeszowie, tj. Edward Tomczyk i Józef Radzik (Kata 566, tom III), a Janusz Sobiłło w tym samym dniu przesłuchał Jana Prędkiewicza (Karta 331, tom II). Po zawiezieniu do Rzeszowa przesłuchany został dnia 04.10.1947 r. przez Józefa Radzika, a dnia 07.10.1947 r. przez Wacława Świderskiego (Karta 331, tom II).
Postawiony mi zarzut  w uzasadnieniu (S 22/10/Zk z 05 kwietnia 2011 r., strona 53), że „… w okresie od 03.10.1947 r. do 16.10.1947 r. „ pozbawił wolności Jana Prędkiewicza polecając zatrzymać go mimo braku podstaw prawnych do zatrzymania, a następnie bezprawnie, bez postanowienia o tymczasowym aresztowaniu przetrzymywał go przez okres powyżej 14 dni, tj. o przestępstwo z art. 246 $ 1 i 286 $ 1 kk w zw. z art. 36 kk z 1932 r. i w zw. z art., 2 ust. 1 i art. 3 ustawy z dnia 18.12.1998 r. o IPN - KŚZpNP – mija się z faktami i jest nieprawdziwy.
Nie ja pozbawiłem Jana Prędkiewicza wolności i nie trzymałem go u siebie. Postanowienie na zatrzymanie Jana Prędkiewicza WPR w Rzeszowie wydała 06.10.1947 r. (Karta 568, tom III) z wpisem: „ Osadzić tegoż w tymczasowym areszcie przy WUBP w Rzeszowie, gdzie przebywał aż do rozprawy głównej (Karta 390, tom II).
Sprawa nieprawdziwych zarzutów przeciwko mnie dotyczy też innych osób, wymienionych w uzasadnieniu S 22/10/Zk z dnia 5.04.2011 r.:    Kazimierz Siwoń. W uzasadnieniu ( strona 53 ) napisano, że „ …w okresie od 06.10.1947 r. do 29.10.1947 r. pozbawiłem go wolności, bezprawnie    i bez postanowienia o tymczasowym aresztowaniu, powyżej 14 dni.”
Jest to nie prawda i fałszywy zarzut, bowiem na Kazimierza Śiwonia WPR w Rzeszowie postanowienie o zatrzymaniu wydała tego samego dnia, w którym był zatrzymany (Karta 1101, tom VI).                   
Leon Wardyga.  W uzasadnieniu S22/10/Zk z dnia 05.04.2011 r. (strona 52) postawiono mi zarzut ,że  „…w okresie od 03.10.1947 r. do 16.10.1947 r. pozbawiłem wolności Leona Wardygę  i bezprawnie , bez postanowienia o tymczasowym aresztowaniu, przetrzymywałem go przez okres powyżej 14 dni.”
Jest to nie prawda, gdyż po zatrzymaniu  Leona Wardygi w dniu 04.10.1947 r. postanowienie na areszt WPR w Rzeszowie wydała 06.10.1947 r. (Karta  1101, tom VI), z zapisem: „… i osadzeniem tegoż w więzieniu na Zamku w Rzeszowie.” (Karta 574, tom III).
Sformułowane więc zarzuty wobec pracowników PUBP w Jarosławiu (S22/1/0/Zk z 05.0.2011 r. strona 64, poz.9) , że „… w okresie co najmniej od 3 października 1947r. do lutego 1948 r. bardzo często przesłuchiwano go w różnych porach, świecono lampką w oczy, wbijano szpilki pod paznokcie oraz wielokrotnie bito, m. in. pięścią w twarz i palami po piętach oraz kopano”  –  w żadnym wypadku nie mogą odnosić się do funkcjonariuszy PUBP w Jarosławiu i do mnie, gdyż zatrzymany osadzony był na Zamku w Rzeszowie.
Jan Wawro.  W uzasadnieniu (S22/10/Zk z dnia 0.04. 2011 r. .strona 52), postawiono mi zarzut, że „… w okresie od 03.10.1947 r. do 16.10.1947 r. pozbawiłem wolności Jana Wawro (…) bez postanowienia o tymczasowym aresztowaniu  i przetrzymywałem go bezprawnie w areszcie przez okres powyżej 14 dni.”               
Jest to nie prawda i kolejne fałszywe oskarżenie. Jan Wawro był oficerem śledczym w PUBP w Jarosławiu i nie ja decydowałem o jego zatrzymaniu. To, że dokumenty o zatrzymanych ( bez względu na to gdzie i przez kogo) były sporządzane przez PUBP w Jarosławiu, wynikało z obowiązującej wówczas procedury prowadzenia ewidencji zatrzymanych. Rewizja natomiast osobista u Jana Wawry  dokonana była 03.10.1947 r. w obecności pracownika WUBP Władysława Rymanowicza, który dokonał zatrzymania i zabrał go do Rzeszowa. W Rzeszowie na drugi dzień tj. 04.10.1947 r. przesłuchany był przez pracownika WUBP w Rzeszowie Tadeusza Kaczora (Karta 338, tom II). Nie prawdą jest, że brak było postanowienia o tymczasowym aresztowaniu. Wydała je WPR w Rzeszowie w dniu 06.10.1947 r. z wpisem: „… i osadzić tegoż w tymczasowym areszcie WUBP w Rzeszowie.”  (Karta 578, tom III). Tam, jako funkcjonariusz organów bezpieczeństwa pozostawał do dyspozycji Wydziału d/Spaw Funkcjonariuszy, który służbowo zajmował się przestępstwami funkcjonariuszy Urzędów  Bezpieczeństwa.
Zeznania córki skazanego Jana Wawro Władysławy Kotowskiej, którą przesłuchał prok. Mirosław Puzanowski  w charakterze świadka dnia 25.05.2003 r.(Karty 1070,1071 i 1072, tom VI), są zmyślone i na wskroś fałszywe, a prokurator Mirosław Puzanowski świadomie i tendencyjnie przesłuchiwał tak świadka, by obciążyć bezpośrednio mnie. Świadczy o tym protokół przesłuchania Michaliny Żołyniak ( Karta 945, tom V), krewnej skazanego Jana Wawro, przesłuchanej  przez prok. M. Puzanowskiego w charakterze świadka. Cytuję: „ Chcę nadmienić, że wujek jak był na wolości, to miał zęby. Te zęby musiano mu wybić na UB.” Kobieta, nie znająca tak prawa jak prokurator, odważyła się jednak sprostować zapisane słowa inaczej niż zeznała. Na jej prośbę prok. Mirosław Puzanowski dopisał: „ Po odczytaniu protokołu chcę sprostować, że mama mówiła, że wujek nie ma zębów. Nie wiem czy mu je wybito czy je usunięto.”
Czarnecki Michał. Zarzut (S22/10/Zk z dnia 05.04.2011 r., strona 54), że pozbawiłem go wolności bez postanowienia o tymczasowym aresztowaniu w okresie od 09.10.1947 r. do 24.10.1947 r. i stosowano wobec niego w PUBP Jarosław tortury (strona 64, poz. 18), jest nie prawdziwy.
Michał Czarnecki nie siedział w PUBP w Jarosławiu, bo był odwieziony do KW MO w Rzeszowie. 09.10.1947 r. pracownik WUBP w Rzeszowie Olczyk Stanisław dokonał u niego rewizji osobistej, po przekazaniu go przez WK MO do WUBP w Rzeszowie, a po kilku dniach tj. 13.10.1947 r. był przesłuchany przez innego funkcjonariusza WUBP w Rzeszowie Edwarda Jaroszewskiego.
Krzyżanowski Zygmunt.  Zarzut, że „.. pozbawił go wolności bez postanowienia o tymczasowym aresztowaniu w okresie od 08.10.1947 r. do 28.10.1947 r. (strona 54) i, że był bity (strona 64, poz. 19)”, jest nie zgodny z prawdą.
 W książce zatrzymań PUBP w Jarosławiu (Karta 797, tom IV) jest zapis:     „ L/p – Nr sprawy: 322/47 – Nazwisko i imię: Krzyżanowski Zygmunt – Data urodzenia 23.2.1909 r. Warszawa – Miejsce zam. Jarosław, ul. Stojnowska 353 – Kto i kiedy wydał rozkaz zatrzymania: WUBP Rzeszów 10.10.1947 r. – Dokąd skierowano sprawę: WSR Rzeszów – Kiedy i dokąd skierowano zatrzymanego: Więzienie Rzeszów.
Jest następny zapis. Protokół rewizji osobistej z datą: Rzeszów, 10.10.1947 r. dokonanej u w/w przez Józefa Radzika w obecności Janusza Sobiłło – obydwaj funkcjonariusze WUBP w Rzeszowie. Rewizji dokonano zgodnie z poleceniem Szefa UB z dnia 10.10.1947r. (Karta 602, tom IV). Ta data dotyczy przekazania Zygmunta Krzyżanowskiego przez WK MO do WUBP w Rzeszowie, który osadził zatrzymanego na Zamku w Rzeszowie. Nie mógł więc być w tym czasie w PUBP  Jarosław.  
W sprawie o Sygn. akt S22/10/Zk jest bardzo dużo nieścisłości, pomyłek, błędnych dat i zapisów. Są one dziś niemożliwe do ustalenia jak było faktycznie, ale prok. M. Puzanowski wykorzystał każdą taką pomyłkę czy błąd ,by obarczyć mnie odpowiedzialnością.
Otóż chcę powiedzieć, że Jan Prędkiewicz – główny oskarżony w procesie, Jan Wawro – oficer śledczy PUBP w Jarosławiu, Józef Pilecki – Komendant Powiatowy MO w Jarosławiu, Michał Czarnecki – Kierownik Komisariatu KP MO w Jarosławiu i Zygmunt Krzyżanowski – Kierownik Referatu Śledczego KP MO w Jarosławiu – wszyscy oni zatrzymani zostali w jednym dniu, tj. 03 października 1947 r. przez  funkcjonariuszy WUBP i Wojewódzkiej Komendy MO w Rzeszowie. Daty zatrzymań tych osób (oprócz Jana Prędkiewicza i Jana Wawro) są różne i daty postanowień WPR w Rzeszowie w stosunku do tych osób są też różne. Wynika to z tego, że Jan Prędkiewicz i Jan Wawro osadzeni zostali w areszcie WUBP,  a Michał Czarnecki i  Zygmunt Krzyżanowski na Wojewódzkiej Komendzie MO w Rzeszowie (bez postanowień), a dopiero przed przekazaniem ich do więzienia na Zamku w Rzeszowie, kazano oficerom śledczym wystąpić z wnioskami na areszt. Ta sprawa miała charakter polityczny i bardziej interesowano się jej operacyjnym przebiegiem niż formalnościami prawnymi.


2.     Sprawa zawieszenia działalności  PSL w Jarosławiu 7.01.1947 r.
Ze sprawy S22/10/Zk  ( Uzasadnienie S22/19/Zk  05 kwietnia 2011 r.) należy wyłączyć  całkowicie materiały dotyczące osób wpisanych na stronach: od 6 do 19; od 30 do 40 i od 47 do 48 – obejmujących łącznie 61 osób, zatrzymanych w dniu 7 stycznia 1947 roku, a dotyczące zawieszenia działalności Polskiego Stronnictwa Ludowego w powiecie jarosławskim. Wyjaśniałem tą sprawę prokuratorowi Mirosławowi Puzanowskiemu dwukrotnie, podczas przesłuchania w dniu 7 maca 2008 r. i w dniu 23 kwietnia 2010 r.
Według prokuratora Mirosława Puzanowskiego, to właśnie ja, „ … będąc szefem PUBP w Jarosławiu, a tym samym  funkcjonariuszem państwa komunistycznego,  dopuściłem się  podczas i w związku z urzędowaniem zbrodni komunistycznej, będącej równocześnie zbrodnią przeciwko ludzkości albowiem przekraczając swą władzę i stosując represje z powodu podejrzenia przynależności do określonej grupy politycznej tj. PSL użyłem przemocy” , aresztowałem dnia 7 stycznia 1947 r. w powiecie jarosławskim 61 członków PSL i bez postanowienia Wojskowej Prokuratury Rejonowej w Rzeszowie trzymałem ich u siebie w areszcie przez prawie miesiąc czasu  i część z nich poddana była torturom, w celu wywarcia wpływu na sposób głosowania w zbliżających się wyborach.

Zarzut ten jest fałszywy i nie odpowiada stanowi faktycznemu. Rozwiązanie PZL w Jarosławiu odbyło się na tej podstawie, że w dniu 12 grudnia Posterunek MO w Pruchniku, powiat Jarosław zatrzymał Janusza Ciążyńskiego i Bogdana Nowaka (obydwaj z Leszna), którzy przedstawiali się jako członkowie nielegalnej organizacji. Dnia 13 grudnia 1947 r. obydwóch zatrzymanych przywieziono do PUBP w Jarosławiu. Szyfrogramem w tym samym dniu powiadomiłem szefa WUBP w Rzeszowie. W dniu 14.12.1947 r. zabrani zostali do Rzeszowa. Na podstawie ich zeznań obciążających PSL współpracą z podziemiem, wsparciem finansowym i w naturze, na szczeblu centralnym: Ministerstwo BP i KC PPR, podjęto decyzję o rozwiązaniu PSL w powiecie jarosławskim, powierzając wykonanie zadania szefowi WUBP w Rzeszowie. W celu jego wykonania, WUBP w Rzeszowie wraz z 4 pułkiem KBW w Rzeszowie i Wojewódzką Komendą Milicji, utworzył 11 kilkuosobowych grup operacyjnych, które samochodami z Rzeszowa wyjechały bezpośrednio  do wszystkich gmin w powiecie jarosławskim.  W lokalach gminnych PSL i u niektórych jego członków, dokonano rewizji, a zatrzymanych zabrano do Rzeszowa. Na ten temat ukazał się po kilku dniach artykuł w Nowinach Rzeszowskim z nazwiskami 18 zatrzymanych, u których znaleziono materiały kompromitujące te osoby.

PUBP w Jarosławiu nie dysponował ani środkami transportu ani siłą ludzką w takim wymiarze, by przeprowadzić taką operację w jednym czasie na terenie całego powiatu. Absurdem jest więc stawianie mi zarzutu, że tych 61 zatrzymanych trzymałem przez miesiąc czasu. Wykluczone to jest z dwóch prostych powodów: takiej ilości osób nie tylko w piwnicach, ale w całym budynku PUBP w Jarosławiu nie można by ulokować. Drugi powód, to warunki sanitarne i wyżywienie tych ludzi. Stołówka pracownicza, która była, funkcjonowała na deputatach przyznawanych pracownikom w naturze i nie mogła wykarmić tylu zatrzymanych. Wyjaśniałem to wszystko prok. Mirosławowi Puzanowskiemu, który w sposób tendencyjny i bez żadnych dowodów obciążył mnie zatrzymaniem tych osób. Jest to tak absurdalny zarzut, że nie wymaga większych wyjaśnień. Ci ludzie - zatrzymani przez WUBP – mimo, że należeli do PSL, to nie stanowili żadnej zwartej grupy etnicznej, nie znali się ze sobą, nie żyli wspólnie, a mieszkali w dużych odległościach od siebie, to jednak  prok. Mirosław Puzanowski, za wszelką cenę i na siłę, tworzy z tych zatrzymanych jakąś jednolitą grupę etniczną i polityczną, którą ja chciałem zniszczyć i dopasować to przestępstwo do art. 48 Konwencji ONZ o ludobójstwie. Ta konwencja i jej 48 art. dotyczą natomiast takiego ludobójstwa, jakiem miało miejsce w Jugosławii kilka lat temu.

3.     Ze sprawy S22/10/Zk (Uzasadnienie z 05.04.2011 r.) należy wyłączyć protokoły przesłuchań 183 świadków, którzy nic do sprawy nie wnoszą. W stosunku do 110 świadków wystąpiłem do prok. Mirosława Puzanowkiego z wnioskami dowodowymi o dokonanie konfrontacji z nimi, wobec stwierdzenia w uzasadnieniach o przedstawieniu zrzutów,    (z dnia 20 lutego 2008 r. i z dnia 06 maja 2010 r.), że zeznania tych świadków w poważnym stopniu obciążają mnie. Wszystkie moje wnioski zostały oddalone z powodu śmierci kilku osób, kilku z powodu choroby i podeszłego wieku – uniemożliwiającego przyjazd, a pozostałe z tego powodu, że  „ Osoby te nie były nigdy zatrzymywane przez funkcjonariuszy UB i nie były też przetrzymywane w areszcie PUBP w Jarosławiu. Podejrzanego nie są w stanie rozpoznać, bo go nie znają, nigdy nie miały z nim bezpośredniego kontaktu. Bezzasadne jest wiec okazywanie podejrzanego świadkom.”
Oddalenia moich wniosków dowodowych znajdują się w niżej wymienionych uzasadnieniach  prok. M. Puzanowskiego:
- S 22/10/ Zk z dnia 13 listopada 2010 roku,
- S 22/10/Zk  z dnia 04 listopada 2010roku,
- S 22/10/Zk  z dnia 17 listopada 2010 roku,
- S 22/10/Zk  z dnia 16 grudnia   2010 roku,
- S 22/10/Zk  z dnia 11 marca   2011 roku,
- S 22.10/Zk   z dnia 17  marca  2011 roku,
- S 22/10/Zk   z dnia 23 marca  2011 roku,
- S 22/10/Zk   z dnia 05 kwietnia 2011 roku.

4.     W sprawie Sygn. akt S 22/10/Zk znajduje się duża ilość korespondencji między prokuratorem M. Puzanowskim, a innymi jednostkami administracyjnymi, która nie ma nic wspólnego ze mną, moją sprawą i powinna być z niej całkowicie wyłączna. Przykładowo:

- W tomie II, jedna czwarta tomu, to są różne materiały informacyjne, mające na celu ustalenie: przez kogo i kiedy był aresztowany  Starosta Powiatowy w Jarosławiu w 1946 r. Walenty Dżula. Nie ma żadnych dowodów na to, że był on zatrzymany przez PUBP w Jarosławiu, ale pok. M. Puzanowski sprecyzował nawet datami, że ja go więziłem u siebie w okresie od 20.12.1946 r. do 23 marca 1947 r., mimo, że nie ma żadnych podstaw do takiego twierdzenia. Dnia 22 lutego 1947 r. Sejm RP uchwalił ustawę  o amnestii, która weszła w życie 25 lutego1947 r.  i po tej dacie Wincenty Dżula, bez wyroku sądowego, nie mógł być trzymany.

- Protokół przesłuchania Grand Alicji (Karta 850, tom V), która opowiada o warunkach pobytu ojca w więzieniu we Wronkach i nie ma to  nic wspólnego ze mną.

- Protokół przesłuchania Kaduk Marii przez pok. M. Puzanowskiego           z dnia 20.03.2002 r. ( Karta 256,257, tom II). Nie wie czy mąż był zatrzymany w 1948 czy 1949 roku. Uciekł z PUBP, a mieszkał w Pantalowicach, powiat Przeworsk. Kaduk Maria też była zatrzymana przez PUBP w Przeworsku w 1949 lub 1959 r. wraz z ojcem i pytano ją, gdzie mąż się ukrywa. Z tych zeznań wynika, że jej mąż był aresztowany przez PUBP Przeworsk, a nie Jarosław. Prok. M. Puzanowski  zatrzymaniem jego od 27.08.1947r. do 05.09.1947 r. i trzymaniem bez postanowienia WPR o zatrzymaniu, obarczył mnie. (S 22/10/Zk z  05.04. 2011 r., str. 51). Na str. zaś 64, poz. 12 postawiony jest mi zarzut, że wielokrotnie w tym czasie był bity w PUBP Jarosław, m. inn. kablem po piętach i zamykany był w karcerze.

- Protokół przesłuchania świadka Rymut Romany przez pok. M. Puzanowskiego z dnia 18.07.2002 r. (Karta 276,277, tom III). Zeznała, że „Raz, gdy byłam w szkole u mojej mamy, była to żeńska szkoła Królowej Jadwigi, to słyszałam krzyk maltretowanych osób dochodzący z budynku UB przy ul. Sienkiewicza. Kto krzyczał, kto bił tą osobę, tego nie wiem. W którym to było roku tego już dokładnie nie pamiętam, ale chyba w 1949 lub 1950.” 
Oświadczam, że w pobliżu ulicy Sienkiewicza w Jarosławiu nie było i  nie ma żadnej szkoły, do której te krzyki mogłyby dochodzić. Prokurator M. Puzanowski wie natomiast, że to była moja sprawka i ja biłem, bo włączył to do moich akt, jako dowód bicia ludzi w PUBP w Jarosławiu. Nie ważne  też jest to, że od 1 marca 1948 r. mnie już w Jarosławiu nie było.

-  Protokół przesłuchania światka Eugenii Stefanii Stuligłowa ( Karta 1211, 1212, tom VII). Zeznała: „ Brat mój Leonard aresztowany został w 1944 r. Był wywieziony do Rzeszowa. Najpierw był w Jarosławiu, ale gdzie nie wiem. Z odczytanych mi nazwisk funkcjonariuszy PUBP w Jarosławiu nikogo nie znam.” Nic nie wie w sprawach aresztowań. Dlaczego włączono to do moich akt ?

 Tadeusz Zając, zatrzymany 21.10.1947 r.(Karta 629, tom IV). Postanowienie WPR w Rzeszowie na zatrzymanie wydała  dnia 23.10.1947r. (Karta 630)  z wpisem: „ … i osadzić tegoż w więzieniu na Zamku w Rzeszowie.” Tam też siedział do rozprawy głównej. (Karta 387, tom II). Prok. Puzanowski w Protokole oględzin rzeczy (Karta 341, tom II), napisał, by dołączyć do mojej sprawy pismo Weroniki Zając, żony zatrzymanego Tadeusza Zająca, obciążające mnie. Pani Weronika Zając istotnie swoje pismo z dnia 09.08.1948 r.(Karta 503,tom III), skierowała do MON w Warszawie o aresztowaniu  męża w dniu 20.10.1947 r. przez PUBP Jarosław. W liście tym napisała, że „..pod przymusem fizycznym zeznał nielegalne należenie do WiN.” Siedział na Zamku w Rzeszowie.

Prok. M. Puzanowski w dniu 18.07.2002 r. przesłuchał jako świadka Cienki Zbigniewa – szwagra aresztowanego Tadeusza Zająca, który zeznał: „ Opowiadał , że wiązano go za nogi i podnoszono do góry, głową w dół. Później odcinali sznur tak, że leciał głową na podłogę. Kazano mu siadać na nóżce od taboretu, polewano go wodą.”
Przesłuchana też została  w dniu 11.12.2001 r. przez prok. M. Puzanowskiego żona aresztowanego -  Weronika Zając (Karta 194,195, tom I), która zeznała: „ Z opowiadań męża wiem, że był bity. Prała bieliznę zakrwawioną. Aresztowany był w tym czasie co Wawro Jan.”
Tylko po co to wszystko włączono do moich akt, jak zatrzymany był przez cały czas umieszczony w więzieniu na Zamku w Rzeszowie?

- Protokół przesłuchania przez prok. M. Puzanowskiego w dniu 22.07. 1992 r. świadka Mariana Zgłobickiego (Karta 43, tom I). Należał do NOW  i był zatrzymany 20 lutego 1946 r. Był bity przez oficera Jana Wawro.
Przez prok. IPN w Katowicach (Karta 1209,1210,tom VII ) przesłuchana została córka Mariana Zgłobickiego, która zeznała, że  „… gdy była dzieckiem i  nie chciały jeść tego co mama podała, ojciec mówił żebyśmy jedli. Prawie się wsiekał mówił, że gdy był w więzieniu to musieli szczury smażyć i jeść, bo nic innego nie było.”  Zeznania tych świadków nie mają nic wspólnego z moją sprawą i ze mną, ale przy czytaniu wywołają u każdego dreszczyk okrucieństwa skierowany w moją stronę.

- Protokół przesłuchania z dnia 27.07.2001 r. świadka Henryka Płonkę przez prok. M. Puzanowskiego (Karta 125 do 131, tłom I). Brał udział w likwidacji grupy żołnierzy armii radzieckiej w Kuryłówce 8 maja 1945. (...) Zatrzymany w parku w Jarosławiu. W/g zeznań był wielokrotnie bity przez Jana Wawro i Andrunio. Śledztwo, jak zeznał, zakończone zostało w Jarosławiu przed końcem miesiąca kwietnia 1946 r. i przewieziony do WUBP w Rzeszowie. Karę w więzieniu odbywał od 8 kwietnia 1946 do      6 kwietnia 1952 r. Sprawa ta nie ma nic wspólnego ze mną, gdyż mnie w tym czasie w Jarosławiu nie było jeszcze, a takich właśnie materiałów w sprawie S 22/10/Zk jest mnóstwo.

- Pismo IPN – BU – Rz. – 5536 (03 03. Z 01.07. 2003 r. skierowane do prok. M. Puzanowskiego w sprawie Bytnar Jana, który  08.02.1952 r. przyjęty został przez więzienie  w Rzeszowie.( Karta 1147, tom VI). Co to ma wspólnego z moją sprawą?
Takich materiałów w mojej sprawie jest pełno. O to kolejne przykłady:
- Karta 801, tom V -  sprawa 77/48 dot. Korzeniowskiego Józefa, zatrzymanego  05.10.1948r.
- Karta 807, 815, tom V – dotyczy Korzeniowskiego Józefa, zatrzymanego 25.10,1948r.
- Karta 802, tom V – sprawa 75/48 dot. Bata Ignacego ,zatrzymanego 05.10.1948 r.
- Karta 808, tom V – Bata Ignacy, zatrzymany 25.10.1948 r.
- Karta 805, 814, tom V – dot. Strzelec Józefa ,zatrzymany 22.09. 1948.
- Karta 806, 814, tom V -  dot. Warzechy Józefa, zatrzymany 22.09.1948 r.
- Karta 806, 813, tom V dot. Zastanego Adama, zatrzymany 02.10. 1948 r.
- Karty od 1155 do 1197, tom VI -  to 43 arkuszy kart z adresami różnych osób, nie związanych ze sprawą, a przesłane przez Biuro Ochrony prokuratorowi  M. Puzanowskiemu dnia 10.07. 2003 r.
- Karty od 203 do 2o6; od 214 do 218 i od 223 do 227 , są ciemne i nie czytelne.
- Karta 230 – Protokół przesłuchania świadka Edmunda Wróbla  z dnia 24 stycznia 2002 r. przez prok. M. Puzanowskiego, na temat jego zatrzymania  w 1949 r. Nie ma to nic wspólnego z moją sprawą.
- Karta 302,303, tom, II -  Protokół przesłuchania z dnia 09.12.2002 r. świadka Kołcz Jerzego przez prok. M. Puzanowskiego. Był aresztowany w 1945 r., był wyzywany, pytali go o Helona, potem był w Rzeszowie. Nie ma to nic wspólnego z moja sprawą.
- Karty od 310 d0 315, tom II -  Protokół przesłuchania przez Prokuraturę Rejonową w Wałbrzychu świadka Plęs Józefa. Oświadczył, że nie jest z rodziny Plęs Józefa zatrzymanego w 1947 r. w  Jarosławiu.
- Karty od 401 do 494, tom III  – to kserokopie  protokołu z rozprawy głównej, członków organizacji WiN z Jarosławia - odręczne nie czytelne.
- Karty  o 473 do  494, tom III – kserokopie  Wyroku Sadu Rejonowego w Rzeszowie w sprawie członków organizacji WiN z Jarosławia – odręczne nie czytelne.
- Karta 838, tom V – Protokół przesłuchania Pileckiego Józefa, zam.  w rejonie Kłodzka, który oświadczył, że nie jest z rodziny Pileckiego Józefa , byłego Komendanta KP MO w Jarosławiu  i nic nie wie o tej rodzinie.
- Karta 945, tom V – Notatka urzędowa prok. M. Puzanowskiego z dnia 26.05. 2003r. informująca, że udał się w tym dniu do domu pani Marii Wild w Jarosławiu – córki Włodzimierza  Karwańskiego, celem jej przesłuchania i pouczenia o przysługujących jej  uprawnieniach, jako poszkodowanej. Pani Karwańska oświadczyła , że nie zamierza składać zeznania i nikt ją do tego nie zmusi. Odmówiła wyjaśnienia dlaczego nie chce zeznawać.
- Karta 953, tom V – Protokół przesłuchania  z dnia 10.06.2003 r. świadka Danuty Pajda przez prok. M. Puzanowskiego. Nie potrafi nic powiedzieć na temat ojca i UB.
- Kata 960, tom V – Raport specjalny Stanisława Chudymy do Wydz. III WUBP w Rzeszowie o zatrzymanych w dniu  09 kwietnia 1946r. dwóch członkach bandy.
- Karty od 987 do 1000, tom V i od 1001 do 1013  -  to są karty adresowe dotyczące różnych osób z różnych okolic, ale nie dotyczące sprawy.
- Kary od 1139 do 1144, tom VI – to arkusze adresowe różnych osób i z różnych okolic,  nie związanych ze sprawą.

5.     Ze sprawy Sygn. akt S 22/10/Zk z 05 kwietnia 2011 r. należy wyłączyć materiały na osoby, które licząc na uzyskanie odszkodowania, podały nieprawdziwe okresy zatrzymań.  22 lutego 1947r. Sejm uchwalił ustawę o amnestii, obowiązującą od 25  kwietnia 1947 r. i taka kategoria osób zatrzymanych była do tego dnia zwolniona.
Dotyczy to niżej wymienionych osób podanych  w Uzasadnieniu:

- Str. 9/10  - Ciecirko Piotr, zatrzymany   -  07.01.1947r. -  13.03.1947 r.
- Str.  44     - Dąbek Jan                 -             -  09.09.1946 r. -  22.04.1947r.
- Str.  30     - Dżula Walenty         -             -  20.12.1946 r.-  23.03.1947 r.
- Str.  8       - Dziedzic Antoni        -           -  07.01.1947 r. – 14.03.1947 r.
- Str.  30     - Kasprzak Józef         -             - 21,12.1946 r. -  23.03.1947 r.
- Str.  29     - Kasprzak Kazimierz -              - 30.11.1946 r. -  23.031947 r.
- Str.  7       - Kiwacki Walerian     -             - 07.01.1947 r. – 15.03.1947 r.
- Str.  22     -  Król Walenty            -          -  02.01.1947 r. -   20.06.1947 r.
- Str.  48     -  Lenart Piotr             -            -  09.02.1947 r.  -  24.06.1947 r.
- Str.  29     -  Romanik Stanisław -            -  03.12.1946 r.  -  25.03.1947 r.
- Str.  10     -  Rygiel Antoni           -          -  07.01.1947 r.  -  13.03.1947 r.
-  Str. 46     -  Śliwa Władysław     -           - 15.11.1946 r.  -   22.04.1947 r.
- Str.  9       -  Wojdyła Leon           -          - 07.11.1 947 r.  -  24.02.1947 r.

          Należy podkreślić iż sprawa prowadzona przez prokuratora
Mirosława Puzanowskiego pod sygn. akt S23/01/Zk dotyczyła zebranych materiałów o działalności PUBP w Jarosławiu od początku jego powstania  do 1950 r. z różnymi zeznaniami, bez pokrycia i sprawdzenia ich wiarygodności. Nie mogąc, w ciągu 11 lat prowadzonego śledztwa, zdobył bezpośrednich materiałów przeciwko mnie, prokurator Puzanowski  powiadomił mnie, że ze sprawy S 23/01/Zk wyodrębnił dokumenty obciążające mnie i sprawa będzie prowadzona pod Sygn. S22/10/Zk. Jest to nie prawda, bo 44 tomy akt, mają tylko na okładkach sygnaturę S22/10/Zk, a we wszystkich tomach dokumenty sporządzone noszą Sygnaturę S/23/01/Zk. i one nie dotyczą mnie bezpośrednio, a włączone zostały jako dowód niedopełnienia przeze mnie obowiązków.          W takim wypadku wszystkie materiały zawarte w 44 tomach o sygn. akt S22/10/Zk nie dotyczące okresu mojego pobytu w Jarosławiu, a więc lata  od  11 maja 1946 r. do 01 marca 1948 r. powinny być wyłączone z akt prowadzonych przeciwko mnie.

Mając na uwadze powyższe, jeszcze raz wnoszę jak na wstępie.




Łukasz Kuźmicz



niedziela, 5 czerwca 2011

KTO ZAMORDOWAŁ WŁADYSŁAWA KOJDERA I BOLESŁAWA ŚCIBIORKA ?


Po ucieczce z kraju 21 października 1947 roku Stanisława Mikołajczyka, a 5 listopada 1947 r. Stefana Korbońskiego i innych jego zwolenników za granicę, w Polsce i za granicą ukazało się na temat działalności i prześladowań  Polskiego Stronnictwa Ludowego wiele artykułów w prasie i wydawnictwach  książkowych.

Franciszek Wilk , działacz emigracyjny tego Stronnictwa, w Słowniku biograficznym ofiar terroru PRL  „ Zeszyty Historyczne”, zeszyt nr 6, ss. 8 – 15, wydanych w Paryżu, zestawił Tabelę nr 11, p.t. LISTA CZŁONKÓW PSL Z WOJ. RZESZOWSKIEGO ZAMORDOWANYCH PRZEZ WŁADZE BEZPIECZEŃSTWA 1945 – 1947. Ten zapis znalazł później potwierdzenie w książce Romualda Turkowskiego p.t. Polskie Stronnictwo Ludowe w obronie demokracji 1945 – 1949, Warszawa 1992, ss. 333 – 338. W Tabeli nr 11 zamieszczono 19 nazwisk zamordowanych działaczy PSL z powiatów: Przemyśl, Jarosław, Przeworsk i Łańcut. Do całości listy zamordowanych 19 działaczy odniosę się w osobnym opracowaniu i opublikuje je później. Teraz odniosę się do sprawy zamordowania działacza Stronnictwa Ludowego z Przeworska Władysława Kojdera, umieszczonego na tej tabeli i drugiego działacza z poza tabeli, posła do Krajowej Rady Narodowej Bolesława Ścibiorka, gdyż te dwa morderstwa są ściśle ze sobą związane.

W sprawie śmierci Władysława Kojdera podawane były  w prasie i opracowaniach książkowych różne wersje:

a)     według Stanisława Wójcika, w pracy : „Na 30 lecie wyborów…”, s. 32, odpowiedzialny za mord na Kojderze był ówczesny szef WUBP  w Rzeszowie Władysław Sobczyński, który w tej pracy występuje jako Sobociński. (Łatwiej oskarżyć kogoś o morderstwo niż ustalić  jak się on nazywa - ŁK). Tezę tę potwierdził Stefan Korboński w książce „ W imieniu Kremla…”, s. 48. O śmierci Władysława Kojdera pisali też podobnie: M. Łatyński, St. Łach, St. Dąbrowski, T. Żeńczykowski, S. Pająk i inni.

b)    w „Słowniku biograficznym działaczy ruchu ludowego”, Warszawa 1989 s. 187, na który powołują się G. Ostasz i A. Zagórski w książce „Okręg AK Rzeszów, 1999 r. s. 179, o Władysławie Kojderze napisano:  

Uprowadzony przez funkcjonariuszy rzeszowskiego WUBP i zamordowany 17 września 1945 r. Pochowany w Przeworsku 1 czerwca 1946 r.”
c)     w książce „Polegli w walce o władzę ludową”, K i W Warszawa 1970,        s. 213, opracowanej przez zespól historyków, jest zapis:
Kojder Władysław, ur. 16.02.1902 r. Grzęska, pow. Przeworsk, do 1939 r. czł. ZMW RP „Wici” i SL, w czasie okupacji  czł. SL  „Roch” i BCh, po wyzwoleniu czł. PSL, rolnik, poległ 15.09.1945 r. Świlcza, pow. Rzeszów z rąk nieustalonej bojówki reakcyjnego podziemia.”
d)    najdobitniej napisany został artykuł na stronie internetowej: www.iarchiwum.pl „ Kulisy zbrodni kieleckiej (3) i o zabójstwie Władysława Kojdera przypisując je Władysławowi Sobczyńskiemu:
(-) Znany był ze szczególnego okrucieństwa m.in. to on podczas pracy w UB w Rzeszowie zastrzelił na oczach mieszkańców i rodzimej wsi słynnego działacza PSL Kojdera.”
Nasuwa się w związku z tym pytanie jak to się wszystko ma, do zorganizowanej 31 maja 1992 r. uroczystości w Borze koło Głogowa w powiecie rzeszowskim i odsłonięcie obelisku na skraju lasu w Borze, poświęconego Władysławowi Kojderowi  „w miejscu jego zabicia” ?

Dla zrozumienia całej sprawy i przyczyn dlaczego Władysław Kojder został zabity i przez kogo, trzeba się cofnąć  o pół roku wstecz.

Na konferencji w Jałcie która odbyła się od 4 do 11 lutego 1945 roku  z udziałem Frankina Dalone Roosevelta, prezydenta Sanów Zjednoczonych, Winstona Churchilla, premiera Wielkiej Brytanii i Józefa Stalina , przywódcy ZSRR  ustalono, że w Polsce – w miejsce PKWN, należy powołać Rząd Jedności Narodowej z udziałem przedstawicieli rządu emigracyjnego w Londynie. ( To było już po upadku powstania Warszawskiego ,wywołanego bez uzgodnienia z przywódcami wielkich mocarstw i z rządem emigracyjnym alianci  przestali się liczyć – ŁK). Rząd emigracyjny w Londynie był przeciwny decyzji trzech mocarstw o powołaniu RJN, ale poparł ją Stanisław Mikołajczyk ze swoją ekipą    i wyraził wolę uczestniczenia w nim.

W okresie 17 – 21 czerwca 1945 r. w Moskwie odbyły się w tej sprawie konsultacje przedstawicieli PKWN i rządu emigracyjnego w Londynie z udziałem Stanisława Mikołajczyka. Spotkanie  zakończyło  się podpisaniem porozumienia. 27 czerwca 1945 r. Stanisław Mikołajczyk powrócił do kraju, a wraz z nim Józef Niećko, Władysław Kiernik i inni. W ślad za tym 28 czerwca 1945 r. utworzono w Polsce Rząd Jedności Narodowej – uznany przez Stany Zjednoczone Ameryki, Wielką Brytanię, Związek Radziecki, Hiszpanię, Włochy, Francję i inne państwa. Stany Zjednoczone Ameryki i Wielka Brytania cofnęły wówczas uznanie dla polskiego rządu emigracyjnego w Londynie i przestali się z nim liczyć..

Stanisław Mikołajczyk nie przyjechał jednak do kraju po to, by umacniać istniejący stan, ustanowiony przez PKWN, a liczył głównie na to, że na bazie przedwojennych działaczy NKW (Naczelny Komitet Wykonawczy) SL, konspiracyjnego CKRL (Centralny Komitet Ruchu Ludowego) „Roch”, utworzy nową partie - PSL (Polskie Stronnictwo Ludowe), by odróżnić je wyraźnie od SL (Stronnictwa Ludowego) popierającego program PKWN.

Kierując się tymi założeniami Stanisław Mikołajczyk w dniach 11-12 lipca 1945 r. zorganizował w Krakowie spotkanie swoich zwolenników, ogłosił utworzenie PSL i dokonano wyboru władz naczelnych PSL. Prezesem oczywiście wybrano, mimo jego nieobecności (był chory) nie kwestionowanego Wincentego Witosa. Na pierwszego  wiceprezesa i zastępcę W. Witosa, wybrano Stanisława Mikołajczyka, a na wiceprezesów:  Józefa Niecia i Władysława Kiernika.

Z tak podjętymi jednostronnie decyzjami przez  Stanisława Mikołajczyka, nie zgodzili się miejscowi działacze Stronnictwa Ludowego, mający za sobą bardzo silne zaplecze z okresu okupacji i takich działaczy jak  Władysław Kojder z Przeworska, Andrzej Witos – brat Wincentego, poseł  do Krajowej Rady Narodowej Bolesław Ścibiorek, dr Wiktor Jedliński, adwokat z Jarosławia a równocześnie pełnomocni PKWN na województwo rzeszowskie, Tomasz Sagan, pierwszy starosta w Nisku oraz inni działacze tworzący Bataliony Chłopskie na Rzeszowszczyźnie.

W dniach 15 – 16 września 1945 r. działacze krajowi Stronnictwa  Ludowego zwołali w związku z tym, wspólnie ze Stanisławem Mikołajczykiem i jego grupą drugie spotkanie. Wyrazili zgodę, by stronnictwo przyjęło nazwę , jedną dla wszystkich – PSL i dokonali wyboru pierwszych władz. Wynik wyborów dla miejscowych działaczy nie był zaskakujący. Na Prezesa PSL wybrano dalej człowieka z największym autorytetem w ruchu ludowym Wincentego Witosa,   a na zastępcę W. Witosa i pierwszego wiceprezesa PSL nie St. Mikołajczyka, a miejscowego Działacza Władysława Kojdera z Przeworska, który był znany z tego, że współpracował i z PPR i PPS w okresie okupacji, jak również po wyzwoleniu. Pisze  o tym działacz ruchu ludowego z Niska Tomasz Sagan ps. ” Jesion” w swoje książce „Konspiracja w Notanie. ”

Taki wybór dla Stanisława Mikołajczyka był oczywiście jego osobistą sromotną porażką i całej grupy emigracyjnej. Jak to się stało, dziś już nikt nie powie i trudno ustalić, ale faktem jest bezspornym, że Władysław Kojder wracając z tego Kongresu, z Krakowa do domu w Grzędce, powiat Przeworsk nie dojechał. W drodze powrotnej  przez Rzeszów w niewiadomy sposób mógł być wywabiony z pociągu  we wsi Świlcza koło Rzeszowa i w jej rejonie zamordowany.

Podałem na wstępie różne wersje pisane na temat śmierci Władysława Kojdera. Powtarzane są one przez różnych historyków wymienionych w książce dr Zbigniewa Nawrockiego „Zamiast wolności UB na Rzeszowszczyźnie, str.212,  odsyłacz  nr 117 – Stanisława Wójcika, Stefana Korbońskiego, Marka Łatyńskiego, Stanisława Łacha, Stanisława Dąbrowskiego, B. Otwinowskiego i   J. Żaryna, Romualda Turkowskiego i Franciszka Wilka – ze wskazaniem na UB, że to Urząd Bezpieczeństwa  dokonał  mordu na Władysławie Kojderze.

Pan dr Zbigniew Nawrocki, będąc Naczelnikiem Wydziału w Oddziale Delegatury Urzędu  Ochrony Państwa w Rzeszowie, na str.212 omawianej książki w odsyłaczu 117, na temat osób zamordowanych, wymienionych w  Tabeli nr 11,  napisał  wyraźnie, że (…) „ W zasobach DUOP w Rzeszowie autor nie odnalazł   materiałów dokumentujących i potwierdzających owe morderstwa”.

Nie przeszkadzało to jednak osobom chorym alergicznie na samą myśl o UB, zorganizować 31 maja 1992 r. uroczystego odsłonięcia na skraju lasu w Borze koło Głogowa obelisku w „pobliżu miejsca”, w którym zamordowany został 17 września 1945 r. Władysław Kojder i  obarczyć kolejny raz tym morderstwem Urząd Bezpieczeństwa w Rzeszowie. Podstaw i dokumentów nie ma żadnych na to, że to tam Właysław Kojder został zabity. Rzecz jednak jest nie w zabiciu, gdzie i kogo, ale okazja ( nie ważne ,że nieprawdziwa) do publicznej nagonki, nagłośnionej uroczystością, obeliskiem i trwałym  zapisem, że tej zbrodni dokonali funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa. Nie jest tajemnicą, że w latach 1991 – 1992, tj. zaraz po  euforii  zwycięstwa „Solidarności”, odżyła nie tylko sprawa Władysława Kojdera, ale gdziekolwiek znaleziono w ziemi jakąś kość ludzką, to organizowano z wielka pompą uroczystości  i bez żadnych skrupułów przypisywano UB. Tak było w Mielcu, Rzeszowie, Jarosławiu i w innych miastach.

Prawda o morderstwie Władysława Kojdera jest zupełnie inna. Urząd Bezpieczeństwa w żadnym wypadku nie był zainteresowany likwidacją działacza tej miary co Władysław Kojder – przeciwnik Stanisława Mikołajczyka. Takie chwyty – po niżej pasa - chociaż nie mają uzasadnienia i logiki, to dla szumu i propagandy w określonym czasie przynoszą określony efekt. Przygotowane były ustawy lustracyjne i inne posunięcia polityczne w stosunku do określonych osób z okresu PRL i trzeba było przygotować odpowiednio grunt nienawiści do wszystkiego co było w  okresie PRL, a przede wszystkim wpoić nienawiść do funkcjonariuszy Urzędów Bezpieczeństwa.
         
          Władysław Kojder  był w ekipie działaczy razem z dr Wiktorem Jedlińskim, ówczesnym pełnomocnikiem PKWN na województwo rzeszowskie i przewodniczącym Wojewódzkiej Rady Narodowej w Rzeszowie. Wraz ze swoim bratem Stanisławem, komendantem Straży  Chłopskiej i BCh popierał stanowisko Wincentego Witosa i jego brata Andrzeja, będącego we władzach PKWN.

Władysława Kojdera zabiło nie UB a polskie podziemie, popierające Stanisława Mikołajczyka po tym, gdy wybrano go na zastępcę W. Witosa i  pierwszego wiceprezesa PSL ,a nie Stanisława Mikołajczyka. I nie prawdą jest, że W. Kojder uprowadzony został ze swojej wsi  Grzęska. Jaki sens byłby (obojętnie kto by to robił), by wieźć go lub prowadzić  z Grzęski, do Świlczy i tu zamordować? Jego uprowadzono w Świlczy z pociągu, gdy wracał z Krakowa i w rejonie Świlczy zamordowano. Nie jest tajemnicą, że w tym rejonie – od Świlczy, Bratkowic  do  Głogowa – działała w tym czasie zbrojna grupa AK pod dowództwem Franciszka Rejmana ps. „Bicz”. Podobnie jak inne grupy zbrojne AK  podlegała Inspektoratowi AK w Rzeszowie, który bojkotował też mobilizację młodzieży do 2 Armii Wojska Polskiego. W Sokołowie np. w drodze zbrojnego ataku rozgoniono zgrupowaną tam młodzież do armii i zabito w zasadzce kilku milicjantów roznoszących wezwania mobilizacyjne.

Franciszek Rejman właśnie w tym  rejonie uśmiercił nie jednego chłopa z PPR i SL, ale w opracowanych obecnie materiach o działalności AK i WIN w Inspektoracie Rzeszów nie figuruje. W prasie bowiem podaje się, ze WiN nie była organizacją zbrojną, bo na czele jej stali nie komendanci tylko prezesi, ale nie cywile tylko oficerowie. Mordy, których dokonał „Bicz” nie pasują do wersji  dzisiejszej , że działał w samoobronie i być  może nikt nie chce nim się chwalić, bo na dzisiejsze czasy to sprawa krępująca.

Z morderstwem  Władysława Kojdera związane jest ściśle zabójstwo drugiego działacza ludowego, który zagrażał  Stanisławowi Mikołajczykowi – Bronisława Ścibiorka, posła do Krajowej  Rady Narodowej i Sekretarza NKW PSL. Ten uśmiercony został nie długo po W. Kojderze , bo 5 grudnia 1945 r.

Otóż po zamordowaniu Władysława Kojdera, zgodnie z zasadami statutowymi, powinien się odbyć Kongres Stronnictwa  w celu dokonania wyboru kogoś na miejsce zabitego. Dla St. Mikołajczyka był to taki sam nierozwiązany problem  jak z Kojderem. Na  planowanym w styczniu 1946r. kongresie PSL  może być wybrany na zastępcę W. Witosa nie St. Mikołajczyk ,   a znów miejscowy aktywny działacz Bolesław Ścibiorek, ur.22.03.1906 r. Łazów, pow. Brzeziny w woj. Łódzkim. Do 1939 r. członek NKW SL, Sekretarz Zarządu Głównego ZMW RP „Wici”, w czasie okupacji czł. SL, „Roch” i BCh, po wyzwoleniu  Sekretarz NKW PSL i poseł do Krajowej Rady Narodowej. By problem rozwiązać i wykluczyć go z wyboru, należało zrobić z nim to samo, co zrobiono z Władysławem Kojderem. Rzecz wydaje się nieprawdopodobna, ale tak się stało. Dnia 5 grudnia 1945 r. poseł do KRN i Sekretarz NKW PSL Bolesław Ścibiorek został zamordowany.

Zabójstwo posła Bolesława  Ścibiorka -  mimo, że nie był on zwolennikiem Stanisława Mikołajczyka, to właśnie najbardziej wykorzystywał jego śmierć  Mikołajczyk. Z  jego strony ta sprawa była najbardziej nagłaśniana różnymi formami. Tym zabójstwem obarczył oczywiście  organa bezpieczeństwa  i z trybuny sejmowej domagał się powołania specjalnej komisji śledczej. Po odrzuceniu wniosku, jeszcze bardziej atakował ministra resortu Bezpieczeństwa Publicznego - Stanisława Radkiewicza. Minister dwoił się i troił, ale w takiej sytuacji ( bez ujęcia sprawców) nic to nie dawało, a Stanisław Mikołajczyk swój cel osiągnął. Po wyeliminowaniu swoich dwóch rywali droga do kierowania całym Stronnictwem była otwarta.

W dniach 19 – 22 stycznia 1946 roku odbył się w Warszawie I Kongres PSL, na którym wybrany zostaje na prezesa Stronnictwa, już nie kto inny tylko Stanisław Mikołajczyk, teraz faktyczny władca całego PSL  i wicepremier rządu Rzeczypospolitej.

Dla Ministra Stanisława Radkiewicza i całego aparatu, wykrycie sprawców, było sprawą honorową. W odróżnieniu od dzisiejszej techniki i możliwości, a także sprawy gen. Papały i zabójstwa Olewnika, ówczesny aparat kontrwywiadu lepiej sobie z tym poradził i sprawcy zostali szybko wykryci. Jest o tym informacja w dwóch źródłach.

Tygodnik Ministerstwa Spraw Wewnętrznych „ W Służbie Narodu” Nr  3 (1557) z dnia 15 stycznia 1984 r. w kolumnie 40 lat MO i SB, poświęconej wydarzeniom czterdziestolecia,  napisał:
… 05.12.1945 r. banda „Orszy” zamordowała posła do KRN  i sekretarza ZG ZMW RP „Wici” Bolesława  Ścibiorka.”

Książka „W obronie władzy ludowej 1944 – 1952”, wyd. RSW „Książka, Prasa,  Ruch”, Warszawa 1985 r., s.72 – praca zbiorowa pod redakcją naukową  Tadeusza Walichniowskiego, zawiera następującą treść :
„….11 listopada 1946 r. – przed Wojskowym Sądem Okręgowym w Warszawie odbył się proces członków grupy sabotażowo – dywersyjnej „Orszy”, morderców m. in.  posła KRN Bolesława Ścibiorka. Wyrokiem Sądu dwaj główni oskarżeni zostali skazani na karę  śmierci,  a czterech pozostałych na kary od 5 do 10 lat pozbawienia wolności.”

W świetle tych faktów nasuwa się pytanie, czyżby historycy ci w Paryżu, Londynie i w kraju, tak skwapliwie przypisujący konkretnie te dwa morderstwa,   Władysława Kojdera i Bolesława Ścibiorka  organom bezpieczeństwa,  nie czytali tych historycznych źródeł o zjazdach,  kongresach PSL i o zabójcach tych dwóch wybitnych polityków lewicowych ?

Niewątpliwie czytali i słyszeli, bo o sprawcach zabójstwa pisała i prasa, ale łatwiej jest – nawet znając prawdę – przemilczeć ją aniżeli sprostować, bowiem mniej istotna jest tu prawda, w porównaniu z tym, co trzeba dołożyć ubekom.

Przedstawiłem już wcześniej nazwiska polityków z kraju i będących za granicą, którzy te dwa morderstwa, bez żadnych dowodów przypisują organom bezpieczeństwa. W ich publikacjach nie pojawiają się nawet najmniejsze  wątpliwości co do tych morderstw, tylko zdecydowanie wskazują, że ich sprawcami były Urzędy Bezpieczeństwa Publicznego . Dla przykładu zacytuję fragment z książki - praca zbiorowa pod redakcją prof. Barbary Otwinowskiej i prof. Jana Żaryna  - pt. „Polacy wobec przemocy 1944 – 1956, WBP w Rzeszowie – A.74830,s.97,98:
„…Już we wrześniu 1945 r. PPR nie mogąc poradzić sobie z przeciwnikiem posiadającym poparcie społeczne, sięgnęła po broń polityczną. Najpierw zginął Władysław Kojder, członek  NKW PSL i prezes Oddziału Stronnictwa w Przeworsku. W grudniu UB zamordowało Bolesława Ścibiorka – zastępcę sekretarza generalnego całej partii. Jak słusznie pisze Krystyna Kersten  „Mordy skrytobójcze podsycały napięcie i przesuwały płaszczyznę konfliktu między PSL i PPR z politycznej na terrorystyczną.”

Otóż panowie historycy i profesorowie. Wy wszyscy „słusznie piszecie” wraz z Krystyną Kersten, tylko to nie ma nic wspólnego z faktami. Przekręcacie je i piszecie nie tak jak było, a fałszujecie historię i oszukujecie ludzi, którzy tych spraw nie znają. Nie wszyscy w Polsce zajmują się historią. To nie służy żadnej historii. To jest opluwanie, równające się akcją „O” (opluskwianie), zaczęte przez WiN w okresie Referendum Ludowego 30 czerwca 1946r., które trwa do dziś , poprzez lustrację, wystawy TWARZE BEZPIEKI, i to nie ma nic wspólnego z historią. Brak Wam odwagi by przyznać się do błędów i sprostować je. Przypomnę więc  słowa Tadeusza Boy Żeleńskiego „ Profesor szybciej się przyzna do kradzieży niż do pomyłki.”

                                                                             Mjr Łukasz Kuźmicz